Zagadka otaczająca dzieci Beaumontów jest najbardziej niesławnym i znanym zimnym przypadkiem w australijskiej historii kryminalnej, dotyczącym tajemnicze zniknięcie dzieci Beaumontów skończy 56 lat w styczniu przyszłego roku. Nadal nie ma mocnych ani weryfikowalnych informacji na temat tego, co naprawdę stało się z dziećmi.

Dziewięcioletnia Jane Natarre Beaumont, jej siedmioletnia młodsza siostra Arnna Kathleen Beaumont i ich czteroletni brat Grant Ellis Beaumont nagle zniknął bez śladu w styczniu 26, 1966.
Młodzież mieszkała na przedmieściach Adelajdy w Australii Południowej wraz z rodzicami Jimem i Nancy i często odwiedzała Glenelg, słynny i dobrze znany kurort nadmorski. Musimy pamiętać, że w latach 1960. przestępczość była bardzo niska, szczególnie w Australii, która wówczas była uważana za kraj rozwinięty, a społeczeństwo ogólnie postrzegano jako bezpieczne środowisko, nawet dla dzieci.
Jane, Arnna i Grant Beaumont często wychodzili na zewnątrz, aby się bawić i bawić. Jednak w ten jasny styczniowy dzień było to święto narodowe „Dzień Australii”, a ich rodzice nie widzieli powodu, aby zabraniać im pójścia na pobliską plażę.
Jane przedwcześnie opanowała trasy lokalnych autobusów, więc nie była to pierwsza wycieczka dzieci bez nadzoru rodziców. Odbyli tę samą podróż poprzedniego dnia. W ten sposób program, który zrobiliby nad brzegiem morza, byłby regularny i zwyczajny. W końcu plaża znajdowała się zaledwie pięć minut jazdy od hotelu, a dzieci Beaumontów zawsze bezpiecznie wracały do domu. Jednak 26 stycznia 1966 nie zrobili tego.
Dzieci Beaumontów: Nagłe zniknięcie

Jane, najstarsza córka, została uznana za wystarczająco odpowiedzialną, aby opiekować się młodszą siostrą i młodszym bratem, więc dzieci, po wysłuchaniu zaleceń matki, zaoszczędziły pieniądze na transport publiczny i obiad i pojechały autobusem o 8:45. który dotarł na plażę w zaledwie pięć minut, z zamiarem spędzenia przyjemnego poranka nad morzem i spodziewał się powrotu do domu przed drugą.
Jim, ojciec dzieci, wrócił do domu z pracy o 3:00 i widząc, że dzieci nie wróciły, natychmiast udał się do Glenelg Beach, aby je zlokalizować. Sprawdził dworzec autobusowy i przeczesał plażę, ale wyszedł z pustymi rękami. Jim i Nancy następnie udali się od drzwi do drzwi w swojej okolicy w poszukiwaniu swoich dzieci.
Kiedy to się nie powiodło, rodzice udali się na posterunek policji w Glenelg o 7:30 i zgłosili zaginięcie swoich dzieci. Od tego momentu rozpoczęło się najbardziej niesławne śledztwo w Australii w sprawie zniknięcia dzieci Beaumontów.
W poszukiwaniu drapieżnika
Następnego dnia publiczność otrzymała nagrodę w wysokości 250 USD za wszelkie informacje prowadzące do odkrycia dzieci. Kilka tropów wskazywało, że dzieci zostały zauważone w obecności wysokiego faceta i wydawało się, że są zachwycone dołączeniem do niego.
Wielu świadków widziało tego dziwnego, wysokiego faceta, który wabił dzieci, jednak nigdy nie został rozpoznany. Od tamtej pory nie ma śladu życia. Tajemnica dzieci Beaumontów pozostaje nierozwiązana od ponad pół wieku. Następnie informacje, które Beaumontowie otrzymali na temat swoich dzieci, były skąpe.
Pomimo faktu, że lokalna przystań została opróżniona po tym, jak pewna pani zgłosiła rozmowę z trójką dzieci, które pasowały do opisów dzieci z Beaumontów 26 stycznia, nadal niczego nie znaleziono.

Kiedy rodzice dzieci, Jim i Nancy, stwierdzili, że najstarsza Jane była zbyt cicha i nieśmiała w towarzystwie nieznajomych, policja zaczęła podejrzewać, że uprowadzony przez kogoś, kogo znali i że zdobyli zaufanie i życzliwość dzieci, spotykając się z nimi wcześniej.
Świadkowie na plaży Glenelg opisali tego dnia wysokiego, chudego mężczyznę po trzydziestce. Został scharakteryzowany jako „opalony pływak” w niebieskim stroju kąpielowym, eskortując w dal grupę dzieciaków. Niektórzy mówili, że młodzi ludzie zdawali się czuć swobodnie z nieznajomym, jakby go znali.
Listonosz, który również znał dzieci, twierdził, że widział je tego dnia, między wczesnym a popołudniem. Byli radośni i uśmiechnięci, az kierunku, z którego szli, wydawało się, że wracają do domu. Według jego oświadczenia, do tej pory nie towarzyszyła im żadna dorosła osoba. Chociaż jego oświadczenie uznano za godne zaufania, pojawiły się spory dotyczące dokładnej pory dnia, w której miał widzieć dzieci.
Według śledczych Arnna wcześniej powiedziała matce, że Jane „miałem chłopaka na plaży.” Początkowo lekceważona jako beztroski żart o chłopcu, którego Jane poznała podczas poprzedniej wycieczki, teraz Nancy Beaumont podejrzewała, że ten pocałowany słońcem drapieżnik dawno temu zaprzyjaźnił się z jej dziećmi.
Potencjalni podejrzani

Stamtąd policja prowadziła dosłownie setki tropów, ze szkicem spieczonego słońcem sprawcy naklejonym na cały telewizor, setki ludzi podeszło do policji twierdząc, że widziały go tego dnia, ale nic z tego nie wyszło, a większość z nich odwróciła się. być pustym, bezużytecznym i nieskutecznym domysłem.
Po agresywnym rozpoczęciu śledztwa brak wyników natychmiast zahamował rozwój sprawy, która szybko się uspokoiła. Przez lata przesłuchiwano różnych podejrzanych, w tym dobrze znanych dziecięcych drapieżników, i nawiązano kilka powiązań, głównie o charakterze spekulacyjnym, z innymi przypadkami zaginięcia dzieci, które miały miejsce później w różnych obszarach Australii.
W listopadzie 1966 roku policja przyleciała holenderskim jasnowidzem o nazwisku Gerard Croiset w poszukiwaniu odpowiedzi. Croiset stwierdził, że widział w myślach dzieci Beaumontów pochowane w piecu magazynowym w pobliżu ich szkoły.
Miejscowi zorganizowali obywatelską grupę akcji i zebrali 40,000 XNUMX dolarów na rozbiórkę i wykopanie nieruchomości. Trwające rok śledztwo rozpoczęło się i zakończyło, gdy urzędnicy niczego nie odkryli na oczach ekip medialnych.
Według innej sugestii dzieci Beaumontów mieszkały na Wyspach Błotnych Wiktorii. W 1968 roku przesłuchano całą załogę stacjonującego tam wówczas brytyjskiego statku, ale nie uzyskano żadnych informacji.
Bardziej zachęcające były zarzuty pewnej damy z Perth, która twierdziła, że mieszkała obok dzieci w jałowej wiosce kolejowej między Zachodnią a Południową Australią przez dziewięć miesięcy w 1966 roku. Jednak tam też nie znaleziono żadnych wskazówek.

Sprawa wyglądała na bliską rozwiązania w marcu 1986 roku, kiedy urzędnicy odkryli trzy walizki w domowym koszu na śmieci. Artykuły prasowe dotyczące dzieci były zapakowane w teczki, z wykreślonymi linijkami i nagłówkami oraz przerażającymi komentarzami napisanymi czerwonym atramentem. Jedna uwaga stwierdziła: „Nie na piaszczystych wzgórzach, w kanalizacji ściekowej.” Kiedy okazało się, że te akta nie były niczym innym jak fragmentami starego detektywa-amatora, który z zapałem śledził sprawę, jej krewni wyrzucili je, gdy zmarła.
Stanley Swaine, doświadczony oficer w tej sprawie, przekonał się w 1997 roku, że dama w Canberze to rzeczywiście dorosła Jane Beaumont. Policja przeprowadziła dochodzenie i przesłuchała kobietę, ale okazało się, że nie jest sprawcą.
Około 40. rocznicy uprowadzenia dzieci, komisarz tasmańskiej policji Richard McCreadie spekulował, że porywaczem mógł być James O'Neill, skazany za zabójcę dzieci. Derek Percy, inny morderca dzieci, również był przesłuchiwany w związku ze sprawą, ale obaj zostali wykluczeni. Najbardziej zachęcające były ujawnienia Sue Laurie z 1998 roku.
Na meczu piłki nożnej w Adelajdzie w 1973 roku otwarcie pamiętała, jak widziała bójkę między dziadkiem a jego szlochającym wnukiem. Gdy wyprowadził ją ze stadionu, dziewczyna zaczęła kopać go w golenie. Wiele lat później Laurie odkryła, że oboje w ogóle nie byli ze sobą połączeni i że dziewczynka zniknęła. Kilku świadków podało policyjne opisy faceta, który był chudy, po czterdziestce i przypominał policyjny rysunek z 40 roku.
Króliczą norę wykopano dalej w 2013 roku, kiedy dwaj bracia poinformowali władze, że w Dniu Australii 1966 właściciel fabryki Harry Phipps polecił im wykopać rów na tym terenie.
Lokalizacja była eksplorowana w tym roku i ponownie w 2018 roku, ale tylko”kości nieludzkie" odkryto. Mimo to własny syn Phippsa stwierdził, że jego… ojciec napastowany seksualnie go jako dziecko i wierzy, że jego ojciec był zamieszany w uprowadzenie dzieci Beaumontów.
W 2016 roku władze przesłuchały osobę molestującą dzieci, która mieszkała w Glenelg Beach i pracowała jako lider skautów w Adelajdzie w 1966 roku. Po raz kolejny nie pojawiły się żadne solidne dowody.
Ostatnie słowa

W pewnym momencie miejscowi zaczęli oskarżać o zaangażowanie matkę dzieci, co było tragiczne. 92-letnia Nancy Beaumont zmarła w zakładzie opiekuńczym w Adelajdzie w 2019 roku. Jej mąż, z którym rozwiodła się podczas traumy w 1966 roku, wciąż żyje i ma się dobrze w Adelajdzie.
Mijały jednak lata, a badania nie przyniosły rezultatów. Ponieważ nigdy nie odkryto żadnych szczątków, nigdy nie można było udowodnić możliwości morderstwa. Policja opracowałaby wszystkie potencjalne pomysły i domysły przez lata, kierując się wszystkimi istotnymi wskazówkami, ale bez przekonujących ustaleń.
Nawet pomoc znanego europejskiego jasnowidza okazała się nieskuteczna. Sprawa jest nadal nierozwiązany do dziś, co czyni ją jedną z najgłośniejszych zimnych spraw w australijskiej historii kryminalnej. Wiele osób wciąż jest ciekawych tego, co stało się z dziećmi Beaumontów.
Z drugiej strony wiele osób chciałoby wierzyć, że żyją i mają się dobrze – a gdyby tak było, to teraz będą dorosłymi osobami w średnim wieku. Wszystko wskazuje na to, że byli ofiarami przerażającego seksualnego drapieżnika, który ich zabił, a potem opuszczony ich zwłoki, lub że byli uprowadzony a następnie sprzedawane w celach nieokreślonych, ale na pewno nie charytatywnych.
Utrata dzieci Beaumontów jest nadal najdłużej trwającą sprawa osoby zaginionej w historii Australii. Sprawa jest wciąż omawiana w książkach, filmach i prawdziwych podcastach kryminalnych.
Ale ostatecznie, straszliwym faktem i najbardziej prawdopodobną świadomością, jaka pozostaje dla policji, narodu australijskiego i rodziców dzieci, jest to, że dzieci Beaumontów mogą być od dawna martwe, nadal uwięzione lub żyć swobodnie, prawda prawdopodobnie nigdy nie zostanie wyjaśniona. .




