W liście wydrukowanym 18 grudnia 1886 roku, numer Scientific American, amerykański konsul Wenezueli, Warner Cowgill, wspomniał o dziwnej obserwacji UFO i kilku dziwnych zjawiskach związanych z tym wydarzeniem, które miało miejsce w Maracaibo w październiku 1886 roku.

W liście Cowgill opisał tak przekonujące doświadczenie i dziwaczny incydent, który zmusił ludzi do wiary w spotkania z UFO. Według mieszkańców Maracaibo to, czego byli świadkami tej nocy, było rzeczywiście czymś poza tym światem. I stali się straszliwymi ofiarami tego wydarzenia. W swoim oświadczeniu Cowgill powiedział:
W nocy 24 października 1886 roku, deszczowej i burzliwej, dziewięcioosobowa rodzina spała w spokojnej chacie kilka mil od Maracaibo. Ale obudzili się, gdy z ciemności nieba wydobył się głośny buczący dźwięk i żywe, oślepiające światło. Które wspaniale oświetlały wnętrza ich chat.
Byli całkowicie przerażeni i początkowo wierzyli, że nadszedł koniec tego świata; więc rzucając się na kolana, zaczęli modlić się z nadzieją. Jednak ich nabożeństwo niemal natychmiast przerwały gwałtowne wymioty i rozległe obrzęki górnych partii ciała, zwłaszcza twarzy i ust.
Warto było zauważyć, że super światło nie jest już śledzone za pomocą odczucia ciepła, mimo że rzekomy obszar był otoczony dymem i niezwykłym zapachem.
Następnego ranka obrzęki ustąpiły, pozostawiając na twarzy i ciele duże czarne plamy. Niewielki ból odczuwano aż do dziewiątego dnia, kiedy skóra się złuszczyła, a te plamy zmieniły się w zjadliwe, surowe rany.
Włosy na głowie odpadły na stronę, która znajdowała się pod spodem podczas tego zjawiska, a we wszystkich 9 przypadkach ta sama strona ciała została poważnie uszkodzona.
Zauważalną częścią incydentu było to, że dom nie był uszkodzony, a wszystkie drzwi i okna były w tym czasie zamknięte. W żadnej części budynku nie było śladu błyskawicy, a wszyscy poszkodowani zgodnie stwierdzili, że nie było detonacji ani żadnego innego dźwięku oprócz wspomnianego już głośnego buczenia.
Najbardziej zdumiewającą okolicznością było to, że drzewa i krzewy w całym domu nie wykazywały żadnych oznak obrażeń aż do dziewiątego dnia, kiedy nagle uschły, prawie jednocześnie z rozwojem ran na ciałach mieszkańców rezydencji.
Prawdopodobnie był to nieistotny zrządzenie losu, ale było ogromnie niezwykłe, że taka sama podatność na efekty elektryczne, z identycznym upływem czasu, występuje zarówno w organizmach zwierzęcych, jak i roślinnych.
Sam Cowgill odwiedził chorych, którzy zostali przyjęci do miejscowego szpitala w mieście, a ich wygląd był naprawdę okropny, powiedział.
Do dziś nikomu nie udało się właściwie wyjaśnić dziwnych zjawisk, które kiedyś miały miejsce w Maracaibo. Czy to było prawdziwe spotkanie z UFO? Czy pan Cowgill po prostu wymyślił tę historię? Jaka jest Twoja opinia?




