Wyspy Kanaryjskie słyną jako idealne miejsce na wakacje, ale wielu turystów odwiedza je nie wiedząc, że istnieje kilka dziwnych struktur piramid, które kryją w sobie wiele intrygujących tajemnic z czasów starożytnych. Kto zbudował piramidy? kiedy zostały zbudowane? i dlaczego zostały zbudowane? ― To są pytania, na które nigdy nie udzielono przekonujących odpowiedzi. Ale są trzy interesujące teorie i trwająca gorąca debata.

Tajemnica piramid na Wyspach Kanaryjskich po raz pierwszy wyszła na jaw przez słynnego odkrywcę Thora Heyerdahla, który nigdy nie był w stanie rozwiązać zagadki. Rosyjski poszukiwacz przygód i naukowiec, Wiktor Mielnikow, również starał się jak najlepiej rozwiązać zagadkę i natknął się na wiele innych tajemnic, którymi wyspy chlubią się na swojej ziemi.
Podwójny zachód słońca

Kompleks piramid o kształcie drabiny znajduje się na południowym wschodzie na Teneryfie w mieście Güímar i zajmuje powierzchnię ponad 64 000 metrów kwadratowych. Oficjalne informacje mówią, że piramidy zostały zbudowane około 5,000-7,000 lat temu, mniej więcej w tym samym czasie co te w Egipcie, Meksyku i Peru, które są do siebie bardzo podobne.
Z drugiej strony niektórzy naukowcy twierdzą, że piramidy zbudowali miejscowi rolnicy w drugiej połowie XIX wieku. Układali kamienie, odkryte podczas orki poza ich własnymi ziemiami. Starsi twierdzą, że podobne konstrukcje były kiedyś na całej Teneryfie, ale zostały splądrowane, a materiały wykorzystano do projektów budowlanych.
Ale piramidy znajdują się w miejscu, w którym nie było rolnictwa. Sposób, w jaki są zbudowane i ich lokalizacja, sprawiają wrażenie, jakby były używane do rytuałów lub z powodów astronomicznych, lub obu.

Norweski poszukiwacz przygód Thor Heyerdahl badał piramidy w latach 1990. XX wieku. Mieszkał na Teneryfie przez 7 lat i twierdził, że piramidy w Güímar to coś więcej niż tylko stosy gruzu. A oto jego argumenty. Kamienie użyte do budowy piramid zostały przetworzone. Grunt pod nimi był wyrównany, a kamieni nie zbierano z pola, ale były to kawałki zamarzniętej lawy wulkanicznej.

To Heyerdahl zauważył astronomiczne ustawienie piramid w Güímar. Gdybyś wszedł na sam szczyt najwyższej piramidy podczas przesilenia letniego, zaobserwowałbyś ciekawe zjawisko – podwójny zachód słońca. Na początku światło opadało za górą, a potem podnosiło się i zapadało ponownie. Poza tym wszystkie piramidy mają drabinę po swojej zachodniej stronie, a podczas zimowego przesilenia są dokładnie tam, gdzie powinny być, jeśli chcesz obserwować wschód słońca.

Heyerdahl nigdy nie był w stanie ustalić, ile lat miały piramidy ani kto je zbudował. Jedno ustalił jednak na pewno – jaskinię znajdującą się pod jedną z piramid zamieszkiwali niegdyś Guanczowie, rdzenni mieszkańcy Wysp Kanaryjskich. Guanczowie są tak samo tajemnicą jak archipelag piramid. Są uważane za główną tajemnicę wyspy, ponieważ nikt nigdy nie odkrył, skąd pochodzą.
Potomkowie Atlantów

Według dzieł starożytnego rzymskiego pisarza, Pliniusza Starszego, Wyspy Kanaryjskie były niezamieszkane w VII-VI wieku p.n.e., ale na tym obszarze odkryto ruiny dużych budowli. Obywatele archipelagu (tzw. „siedziba błogosławionych”) zostały wymienione w niektórych starożytnych legendach greckich.
Wtedy narodziła się teoria: czy Guanczowie byli potomkami kilku Atlantów, którzy przeżyli mityczną katastrofę?
Mimo że kultura Guanczów jest prawie całkowicie utracona, a oni nie „rozkwitły” wśród cywilizacji europejskich współcześni obywatele Wysp Kanaryjskich wierzą, że w ich żyłach wciąż płynie krew Aborygenów. Twierdzą, że jeśli natkniesz się na wysoką, ciemnowłosą osobę o niebieskich oczach, nie ma wątpliwości – przed tobą stoi prawdziwy tubylec Guanczów.
Hiszpanie, którzy przybyli na Wyspy Kanaryjskie w XIV wieku, widzieli Guanczów dokładnie tak, jak opisano powyżej. Według ich relacji wyspę zamieszkiwali wysocy ludzie o jasnej karnacji, jasnych włosach i niebieskich oczach. Ich średni wzrost przekraczał 14 centymetrów, ale zdarzały się „olbrzymy”, które miały ponad 180 metry wzrostu. Jednak taki antropologiczny typ człowieka nie był typowy dla tych szerokości geograficznych.
Język Guanczów był dla Europejczyków najbardziej intrygujący. Mogli komunikować się ze sobą bez wydawania dźwięku, poruszając jedynie ustami. I byli w stanie wysyłać do siebie sygnały tylko gwizdaniem, czasem nawet z odległości 15 kilometrów. Gwizdanie jest używane do dziś przez mieszkańców wyspy La Gomera. Dzieci w szkole uczą się go również jako swojego tradycyjnego języka.
A oto ciekawa część. Norseman, Jean de Béthencourt – zdobywca Wysp Kanaryjskich, pisał w swoim dzienniku:
„La Gomera to ojczyzna wysokich ludzi. Mówią tylko ustami, jakby nie mieli języka”.
Kiedy zdumieni Europejczycy ustalili przyczynę tego ekstrawaganckiego rodzaju komunikacji, wyjaśnili: „Ich przodkowie rzeczywiście stracili języki w ramach jakiejś kary, ale nie pamiętają, jaka dokładnie była kara. Oczywiście Guanczowie, którzy spotkali Europejczyków, mieli swoje języki, a mowa konwencjonalna była całkowicie rozwinięta, ale z przyzwyczajenia nadal porozumiewali się za pomocą gwizdów”.
I na koniec główne pytanie. Europejczycy nie znaleźli niczego, co przypominałoby flotę morską w posiadaniu Gaunczów, ale raczej coś, co wydawało się prymitywnymi barkami. Do pobliskiego wybrzeża (Afryka Północna) jest prawie 100 kilometrów, a dotarcie tam jest utrudnione ze względu na prądy morskie. Przejazd z Europy jest znacznie łatwiejszy, ale jest o 1200 kilometrów dłuższy.
Więc naprawdę, skąd pochodzą Guanczowie?




