Bez względu na to, gdzie jesteś na świecie, prawdopodobnie czeka na Ciebie nawiedzony dom, hotel lub stare miejsce historyczne. Niektóre z tych miejsc są owiane tajemnicą, a legendy przekazywane są od wieków. A łowcy duchów na całym świecie zawsze próbują dostrzec ducha błąkającego się nawiedzonym korytarzem, usłyszeć tajemnicze głosy w pustym pokoju, a nawet poczuć chłód, badając ciemny korytarz. Więc jak by to było zbadać żywą wioskę, która miała swoje ulice i prawie wszystkie domy były nawiedzone? Tak, takie miejsce naprawdę istnieje nawet w tym XXI-wiecznym świecie!

Pluckley, tradycyjna angielska wioska na obrzeżach Ashford, jest uważana za najbardziej nawiedzone miejsce w Anglii. Odniesienia do hrabstwa Pluckley of Kent można znaleźć w Książka Domesday, w tym czasie było to bardziej znaczące, dobrze prosperujące osiedle niż teraz znacznie większe miasto Ashford.
To ciche, historyczne miejsce może pochwalić się widmowym dyrektorem, umierającym rozbójnikiem, martwą kobietą z rukwi wodnej, starym kościołem z wieloma nawiedzającymi zjawiskami, karetą i koniem, które przemykają przez wioskę, oraz Krzyczącym Lasem, w którym mówi się, że krew - często słychać mrożące krew w żyłach wrzaski i zawodzenie.
Większość z tych nawiedzonych miejsc jest związanych z rodziną Deringów, Lordami posiadłości od XV wieku do I wojny światowej. Podczas wojny secesyjnej lord Dering uniknął schwytania przez siły Cromwella, gdy zanurkował na głowę przez takie okno. Kiedy później przyszedł odbudować swój dwór, upamiętnił to wyczyn, każąc każde okno zbudowane w tym samym stylu, a to z kolei zostało skopiowane w całej wiosce.
Niestety, sam dom spłonął w 1951 roku, ale wiele domów na ulicach wciąż przypomina o jego wielkiej ucieczce.
W 1989 roku Księga Rekordów Guinnessa uznała Pluckley za najbardziej nawiedzoną wioskę w kraju, z 12 objawieniami. Ta ładna, malownicza wioska zyskała swój upiorny przydomek ze względu na wysoki stosunek duchów do mieszkańców, będąc osadą liczącą zaledwie 1,069 osób. To jeden duch na każde 89 osób. Możesz jednak odkryć tam bardziej przerażające historie o 12-16 mieszkańcach objawień, w zależności od tego, w kogo wierzysz.
Nawiedzone legendy, które często recytują mieszkańcy wsi, to odpowiednio:
W Fright (Frith) Corner widziano widmową inscenizację bitwy między nieznanym Highwaymanem a stróżami prawa. Zbójca został zabity i przybity mieczem do dębu.
Widmowy nauczyciel, którego ciało zostało znalezione wiszące przez kilkoro dzieci na Dicky Buss's Lane. Od czasu do czasu można tam zobaczyć jego martwe ciało.
Mówi się, że kobieta rzeżuchy nawiedza most Pinnock, gdzie przypadkowo się podpaliła. Jej mglistą postać widziano siedzącą na moście. Legenda głosi, że spaliła się, gdy zasnęła podczas palenia fajki.
W Rose Court, pani Tudorów, uważana za kochankę członka słynnej rodziny Dering, która odebrała sobie życie po zjedzeniu trujących jagód, podobno woła ją po swoje psy między godziną 4 a 5.
Nazwany na cześć pani Dering Woods znajduje się na obrzeżach Pluckley i mówi się, że jest nawiedzony. Mówi się, że krzyki te, nazywane Krzyczącymi Lasami, to krzyki mężczyzn i kobiet, którzy doszli do końca po zagubieniu się wśród drzew.
Mały Kościół Chartów, który ma sporo nawiedzeń. St Mary The Virgin and Holy Rood, jak pierwotnie nazywano, została zbudowana przez Normanów w XI wieku obok „krzyczących lasów”. Wielu zwiedzających opisywało piękny, ale upiorny charakter kościoła, jednak 11 sierpnia 16 r. przybrał on zupełnie nowe istnienie pod nazwą kościoła św. Mikołaja. Mówi się jednak, że w kościele nadal w nocy słychać pukanie, czasem widać też migotanie światła. Mówi się, że światło należy do Lady Dering, która została pochowana w trzech ołowianych trumnach, aby zapobiec jej rozkładowi. Mówi się, że czerwona dama przeszukuje cmentarz w poszukiwaniu martwego dziecka, podczas gdy białą kobietę widziano w kościele.
Mówi się, że nawet pub Black Horse ma więcej duchów niż te w optyce, z niewidzialną ręką, która przesuwa przedmioty na barze i czasami ukrywa torebki i bałagan ze sprzątaniem oraz bezcielesne krzyki. Uważa się, że odpowiedzialny za poltergeist jest kobieta o imieniu Jessie Brooks, którą również widziano wędrującą w poszukiwaniu utraconego dziecka.
Mówi się, że dom Greystones, który wcześniej nosił nazwę Rectory Cottage, gości widmowego mnicha, chociaż mieszkańcy nie zgłaszali żadnych obserwacji od czasu zmiany nazwy.
Mówi się, że fantomowe dźwięki i wizje konnego powozu nawiedzają obszar Maltman's Hill z dwoma objawieniami w ostatnim czasie.
Dering Arms, niegdyś popularny domek myśliwski, jest teraz domem dla ducha starszej pani, która podobno siedzi w barze w wiktoriańskiej sukience, tak wyraźnie, że gracze podobno pomylili ją z prawdziwymi klientami!
Duch dawnego młyna. Ciemna, upiorna postać Millera Richarda „Dicky” Bussa była widziana w miejscu jego wiatraka, zwykle przed burzą. Wiatrak spłonął po uderzeniu pioruna w 1939 roku.
The Blacksmiths Arms, gdzie podobno przebywają trzy duchy – służąca Tudorów, woźnica i Kawaler. Wcześniej nazywano go The Specters Arms i The Ghosts Arms.
Na farmie Elvey, w gospodarstwie, obecnie hotelu, odwiedza podobno widmowy piechur. Zdarzały się również doniesienia o nawiedzającym zapachu, zapachu płonącej przędzy lub wełny.
Mieszkańcy są jednak znacznie mniej zaniepokojeni stosunkiem duchów na mieszkańca, a bardziej zirytowani liczbą łowców duchów, którzy kręcą się po wiosce w Halloween w poszukiwaniu nadprzyrodzonych i bezmyślnie straszą się. Ogłosili nawet, że Halloween w wiosce zostanie odwołane i poprosili policję o pomoc w przegonieniu tłumów turystów przyjaznych diabłom. Więc zanim rozważysz podróż, bądź ostrożny: jeśli duchy cię nie dopadną, miejscowi mogą.
Możesz jednak od niechcenia odwiedzić to niesamowicie piękne miejsce, aby poczuć doskonałość tradycyjnego miejsca. Wieś, około 8 km od najbliższego skrzyżowania Autostrada M20, jest obsługiwany przez Dworzec kolejowy w Pluckley, około 2 km na południe. Leży na Droga Zielonego Piasku długodystansowa trasa spacerowa i jest blisko Spacer po dolinie Stour.
Kilka lat temu, w 2008 roku, odważna młoda reporterka The Telegraph, Francesca Hoyles, postanowiła ocenić tę rzekomo nawiedzoną wioskę, odważając się spędzić tam pełny, upiorny dzień i noc. Tak, naprawdę to zrobiła. Jednak stwierdziła, że wioska jest „zbyt ładna, by ją wystraszyć” i nie widziała ani kryjówki, ani włosów zjawisk paranormalnych. Pozostając przy życiu i długo po śledztwie w Ogrodzie Anglii, powiedziała: „Pluckley jest uosobieniem tradycyjnej angielskiej wioski: ładne domki, mała poczta, rzeźnik i pub (także nawiedzony, najwyraźniej) skupiają się wokół główna ulica. To miejsce jest ponadczasowe, co musiało sprawiać, że było atrakcyjne jako miejsce akcji The Darling Buds of May, która została osadzona w latach 1950. XX wieku”.
Kiedy skontaktowała się z Księgą Rekordów Guinnessa, aby sprawdzić, czy Pluckley pozostaje najbardziej nawiedzoną wioską w Anglii, powiedziano jej, że kategoria została „odpoczęta” – co oznacza, że rekord nie jest już monitorowany.




