Dzisiaj opowiemy o prawdziwym wydarzeniu z przeszłości, które jest wręcz przerażające i obrzydliwe. To jest prawdziwa relacja skąpca, który zaginął w latach sześćdziesiątych XVIII wieku. Źródłem jest Kronika londyńska z 1762 r.
Historia Monsieur Foscue i jego złota

W XVIII-wiecznej Francji, przed rewolucją francuską i wygnaniem feudalizmu, żył bogaty generał-rolnik o nazwisku Monsieur Foscue. Zebrał mnóstwo bogactwa i fortuny, wykonując biedną ciężką pracę w swojej prowincji i nagradzając ich niewielkimi zarobkami lub wcale.
Był znany z tego, że był skąpcem i okrutnym. On najwyraźniej nie był lubiany przez wielu ludzi. Ponieważ był właścicielem ogromnego kawałka ziemi i nieruchomości, oczekiwano od niego płacenia rządowi odpowiednich podatków, czego nie chciał. Apelował o ubóstwo i twierdził, że zbankrutował za nieprzestrzeganie prawa.
Monsieur Foscue zaczął wpadać w paranoję, że urzędnicy napadają na jego rezydencję w poszukiwaniu jego hojnych bogactw i zabierają mu wszystko. To sieje przerażenie w jego skąpym sercu i postanowił ukryć swój skarb tam, gdzie nikt go nie znajdzie. Dlatego obmyślił plan. Wydarzenia nie poszły jednak zgodnie z planem!

Mijały dni. Ostatnio ludzie zaczęli zauważać jego zniknięcie. Dni zamieniły się w miesiące. W tym czasie urzędnicy państwowi byli pewni jego ucieczki i postanowili zająć jego własność. Miesiące później został sprzedany. Wkrótce po wprowadzeniu się nowi właściciele postanowili wyremontować posiadłość i dokładnie ją obejrzeć. Prace się rozpoczęły.
Pracując w piwnicy z winami, którą zostawił pan Foscue, znaleźli dziwne drzwi, które wydawały się celowo ukryte. Po zapytaniu nowych właścicieli, którzy nie mieli o tym żadnej wiedzy, postanowili go zdjąć. Ku ich zaskoczeniu znaleźli drabinę prowadzącą dalej pod piwnicą.
Zeszli po schodach, by zostać zaprowadzeni do ogromnej ciemnej jaskini. Po dotarciu na ziemię powitał ich cuchnący smród. Ponieważ wtedy nie było prądu, dostali świece i pochodnie i zaczęli badać to miejsce.
Monsieur Foscue wykopał tajemną jaskinię w swojej piwnicy na wino — aby przechować całe swoje złoto i skarby, które gromadził, raczej niemoralnie, przez lata. Ta jaskinia była skrzynią skarbów, o której kłamał. I właśnie tam było zwłoki samego mężczyzny. W zwłokach znajdowało się coś, co wyglądało na na wpół zjedzoną świecę. Widzieli też odgryzione części jego ciała.
Biedny Monsieur Foscue, składając wizytę ukochanemu skarbowi, przypadkowo się zamknął. Drzwi zaprojektowano tak, aby po zamknięciu siłą zamykały się automatycznie od zewnątrz, i tak właśnie stało się tego pamiętnego dnia. Ta tajemnica była tak dobrze strzeżona, że zabrała go ze sobą aż do jej odkrycia.
I to jest przerażająca część tej historii. Pomyśl, kiedy wspiąłby się po drabinie, aby zobaczyć światło dzienne po zobaczeniu blasku, który posiadał, tylko po to, by zdać sobie sprawę, że nigdy więcej go nie zobaczy!
Miał nadzieję, modlił się, przeklinał, krzyczał, robił wszystko, co mógł, by choć raz opuścić widok swojej najcenniejszej rzeczy i powoli przewidywał własną śmierć. Żadnego jedzenia, żadnej wody do picia, żadnej innej duszy, z którą można by porozmawiać, żadnego światła do zobaczenia – po prostu liczył własny oddech, utknął w ciemności swoich myśli i lęków!




