Karen Silkwood była pracownikiem elektrowni jądrowej i informatorem w zakładzie produkcyjnym Kerr-McGee Cimarron Fuel Fabrication Site w pobliżu Crescent w stanie Oklahoma. 13 listopada 1974 wyruszyła na spotkanie z reporterem, aby upublicznić dowody poważnych naruszeń bezpieczeństwa. Później znaleziono ją martwą. Wyglądało na to, że jej samochód został zepchnięty z drogi, a dokumenty, które miała przy sobie, zaginęły.

Według niektórych raportów Silkwood wyniosła z zakładu niewielkie ilości plutonu i celowo skaziła siebie i swoje mieszkanie. Dlaczego miałaby zachowywać się tak dziwacznie, że to pozostaje pod znakiem zapytania, a ponad cztery dekady później jej śmierć wciąż pozostaje tajemnicą.
Wczesne życie Karen Silkwood

Karen Gay Silkwood urodziła się 19 lutego 1946 roku w Longview w Teksasie, jej rodzice, William Silkwood i Merle Silkwood, wychowywali się w Nederland w Teksasie. Uczęszczała na Uniwersytet Lamar w Beaumont w Teksasie. W 1965 wyszła za mąż za Williama Meadowsa, pracownika rurociągu naftowego, z którym miała troje dzieci. Po rozpadzie małżeństwa Silkwood opuściła Meadows w 1972 roku i przeniosła się do Oklahoma City, gdzie przez krótki czas pracowała jako urzędniczka szpitalna.
Działalność związkowa Silkwood
Po zatrudnieniu w zakładzie Kerr-McGee Cimarron Fuel Fabrication Site w pobliżu Crescent w stanie Oklahoma w 1972 r. Silkwood dołączył do Związku Pracowników Przemysłu Naftowego, Chemicznego i Atomowego i wziął udział w strajku w zakładzie. Po zakończeniu strajku została wybrana do Union Bargaining Commission, jako pierwsza kobieta, która osiągnęła to stanowisko w zakładzie Kerr McGee.
Silkwood został przydzielony do zbadania kwestii BHP. Odkryła, co uważa za liczne naruszenia przepisów zdrowotnych, w tym narażenie pracowników na skażenie, wadliwy sprzęt do oddychania i niewłaściwe przechowywanie próbek.
Silkwood zostało skażone
W nocy 5 listopada 1972 Silkwood polerował peletki plutonu, które miały być użyte do produkcji prętów paliwowych dla „reaktora rozrodczego” elektrowni jądrowej. Było około 6:30, kiedy w jej schowku na rękawiczki zadziałał detektor alfa – był to sprzęt, który miał chronić ją przed narażeniem na działanie materiałów radioaktywnych. Według maszyny jej prawa ręka była pokryta plutonem.
Dalsze testy wykazały, że pluton pochodził z wnętrza jej rękawiczek — była to część rękawiczek, która stykała się tylko z jej rękami, a nie z kulkami. Potem lekarze roślinni monitorowali ją przez kilka następnych dni i odkryli dość nietypowe: próbki moczu i kału Silkwooda były silnie skażone radioaktywnością, podobnie jak mieszkanie, które dzieliła z innym pracownikiem zakładu, ale nikt nie był w stanie powiedzieć, dlaczego lub jak ta „aktywność alfa” się tam dostała.
Następnego ranka, gdy szła na spotkanie negocjacyjne związku, Silkwood ponownie uzyskała pozytywny wynik testu na pluton, chociaż tego ranka wykonywała tylko obowiązki papierkowe. Dali jej bardziej intensywną dekontaminację.
Latem 1974 Silkwood zeznał przed Komisją Energii Atomowej (AEC) o skażeniu, twierdząc, że normy bezpieczeństwa spadły z powodu przyspieszenia produkcji. Występowała z innymi członkami związku.
Podejrzana śmierć Karen Silkwood

Po pracy w dniu 13 listopada 1974 Silkwood pojechała na zebranie związkowe, po czym wróciła do domu swoją białą hondą. Wkrótce policja została wezwana na miejsce wypadku na drodze stanowej 74 w Oklahomie: Silkwood w jakiś sposób wpadł na betonowy przepust. Nie żyła, zanim nadeszła pomoc.
Sekcja zwłok wykazała, że przed śmiercią zażyła dużą dawkę Quaaludes, co prawdopodobnie sprawiłoby, że zasnęłaby za kierownicą; jednak badacz wypadku znalazł ślady poślizgu i podejrzane wgniecenie w tylnym zderzaku jej samochodu, co wskazuje, że drugi samochód zepchnął Silkwooda z drogi.
W raportach pokazano coś bardziej niezwykłego
Ze względu na obawy związane z zanieczyszczeniem, Komisja Energii Atomowej i Państwowy Lekarz Lekarzy zażądali analizy narządów od Silkwood przez program analizy tkanek Los Alamos. Większość promieniowania znajdowała się w jej płucach, co sugeruje, że pluton był wdychany. Kiedy jej tkanki zostały zbadane dalej, drugie co do wielkości złogi znaleziono w jej narządach żołądkowo-jelitowych. To wskazywało, że Silkwood jakoś połknął pluton, znowu nikt nie mógł powiedzieć, jak i dlaczego.
Śmierć Silkwooda wciąż pozostaje tajemnicą

Po tragicznej śmierci Silkwood jej ojciec William Silkwood pozwał Kerr-McGee, a firma ostatecznie uregulowała sprawę za 1.3 miliona dolarów plus inne opłaty prawne. Kerr-McGee ostatecznie zamknął swoją fabrykę Crescent w 1979 roku, a prawie pięć dekad później śmierć Karen Silkwood pozostaje tajemnicą do dziś.




