Grégory Villemin, czteroletni francuski chłopiec, który został porwany z podwórka swojego domu w małej wiosce o nazwie Vosges we Francji, 16 października 1984 r. Tej samej nocy jego ciało znaleziono 2.5 mili dalej w rzece Wologne w pobliżu Docelles. Najbardziej okropną częścią tej sprawy jest to, że prawdopodobnie został wrzucony do wody żywy! Sprawa stała się znana jako „sprawa Grégory'ego” i przez dziesięciolecia była szeroko komentowana w mediach i zwracała uwagę opinii publicznej we Francji. Mimo to morderstwo do dziś pozostaje nierozwiązane.

Sprawa morderstwa Grégory’ego Villemina

Tragiczny koniec Grégory'ego Villemina był przewidziany wcześniej, od września 1981 do października 1984, rodzice Grégory'ego, Jean-Marie i Christine Villemin oraz rodzice Jean-Marie, Albert i Monique Villemin, otrzymywali liczne anonimowe listy i telefony od mężczyzny grożącego zemstą na Jean -Marie za jakieś nieznane przestępstwo.
16 października 1984 roku, około godziny 5:00, Christine Villemin zgłosiła policji zaginięcie Grégory'ego, po tym jak zauważyła, że nie bawi się już na podwórku Villeminów. O godzinie 5:30 wujek Gregory'ego, Michel Villemin, poinformował rodzinę, że właśnie usłyszał od anonimowego rozmówcy, że chłopiec został porwany i wrzucony do rzeki Vologne. O godzinie 9:00 ciało Grégory'ego znaleziono w rzece Vologne z rękami i nogami związanymi liną i wełnianą czapką naciągniętą na twarz.

Śledztwo i podejrzani
17 października 1984 roku rodzina Villeminów otrzymała anonimowy list, w którym napisano: „Zemściłem się”. Pisemne i telefoniczne rozmowy niezidentyfikowanego autora od 1981 r. wskazywały, że posiadał on szczegółową wiedzę na temat dalszej rodziny Villeminów, o których w mediach mówiono Le Corbeau „wrona” – we francuskim slangu anonimowego autora listów.
W następnym miesiącu, 5 listopada, Bernard Laroche, kuzyn ojca Grégory'ego, Jeana-Marie Villemina, został zamieszany w morderstwo przez ekspertów od pisma ręcznego oraz przez oświadczenie szwagierki Laroche, Murielle Bolle, i został aresztowany.
Jak to się stało, że Bernard Laroche stał się głównym podejrzanym w tej sprawie?
Według różnych oświadczeń, w tym Murielle Bolle, Bernard Laroche rzeczywiście był zazdrosny o Jean-Marie o awans na jego stanowisko, ale nie tylko tak było. Najwyraźniej Bernard zawsze porównywał swoje życie z życiem kuzyna. Chodzili razem do szkoły i nawet wtedy Jean-Marie miał lepsze stopnie, więcej przyjaciół, dziewczyny, itd. Po latach, mieszkając w tej samej okolicy, Bernard coraz bardziej zazdrościł mu udanego życia.
Jean-Marie był młodym przystojnym mężczyzną z pięknym domem, żyjącym w szczęśliwym małżeństwie, miał dobrze płatną pracę, a co najważniejsze, uroczego syna. Bernard miał również syna w wieku Grégory'ego. Grégory był zdrowym i silnym chłopcem, ale niestety syn Bernarda nie był. Był kruchy i wątły (podobno ma lekkie upośledzenie umysłowe, ale nie ma na to żadnego źródła). Bernard często odwiedzał także rodzinę i przyjaciół, by pogadać bzdury o Jean-Marie, prawdopodobnie skłaniając ich, by również go nienawidzili. Dlatego śledczy sądzili, że Bernard miał coś wspólnego z morderstwem, podobnie jak inni członkowie rodziny.
Murielle Bolle później odwołała swoje zeznania, mówiąc, że zostały wymuszone przez policję. Laroche, który zaprzeczył jakiemukolwiek udziałowi w przestępstwie lub byciu „Krukiem”, został zwolniony z aresztu 4 lutego 1985 r. Jean-Marie Villemin przysiągł przed prasą, że zabije Laroche’a.
Późniejsi podejrzani
25 marca eksperci od pisma ręcznego zidentyfikowali matkę Grégory'ego, Christine, jako prawdopodobną autorkę anonimowych listów. 29 marca 1985 r. Jean-Marie Villemin zastrzelił Laroche'a, gdy ten wychodził do pracy. Został skazany za morderstwo i skazany na 5 lat więzienia. Po zaliczeniu czasu spędzonego w oczekiwaniu na proces i częściowym zawieszeniu kary został zwolniony w grudniu 1987 r. po odbyciu dwóch i pół roku.
W lipcu 1985 r. Christine Villemin została oskarżona o morderstwo. Będąc wówczas w ciąży, rozpoczęła strajk głodowy, który trwał 11 dni. Została uwolniona po tym, jak sąd apelacyjny powołał się na wątłe dowody i brak spójnego motywu. Christine Villemin została oczyszczona z zarzutów 2 lutego 1993 r.
Sprawa została ponownie otwarta w 2000 r., aby umożliwić testy DNA na znaczku używanym do wysłania jednego z anonimowych listów, ale testy były niejednoznaczne. W grudniu 2008 roku, na wniosek Villeminów, sędzia nakazał ponowne otwarcie sprawy, aby umożliwić badanie DNA liny używanej do związania Grégory'ego, listów i innych dowodów. Testy te okazały się niejednoznaczne. Dalsze testy DNA w kwietniu 2013 roku na ubraniach i butach Grégory'ego również były niejednoznaczne.
Według innego toku śledztwa, pradziadek Gregory'ego Marcel Jacob i jego żona Jacqueline byli zamieszani w zabójstwo, podczas gdy kuzyn jego ojca, Bernard Laroche, był odpowiedzialny za porwanie. Siostrzenica Bernarda, Murielle Bolle, była z nim w samochodzie, kiedy uprowadził chłopca i przekazał go mężczyźnie i kobiecie, prawdopodobnie Marcelowi i Jacqueline. Murielle przyznała się do tego przed policją zaledwie kilka tygodni po faktycznym przestępstwie, ale wycofała swoje zeznanie kilka dni później.
Bernard mieszkał z dziadkami jako dziecko i dorastał ze swoim wujkiem Marcelem, który był mniej więcej w tym samym wieku co on. Cała rodzina Jacobów od dawna nienawidziła klanu Villemin, w który wżeniła się ich siostra/ciotka.
14 czerwca 2017 r., na podstawie nowych dowodów, aresztowano trzy osoby — prababcię Grégory'ego, Marcela Jacoba, i pradziadka Jacqueline Jacob, a także ciotkę — wdowę po wujku Grégory'ego, Michelu Villeminie, który zmarł w 2010 r. Ciotka została zwolniona, podczas gdy prababcia i pradziadek powołali się na swoje prawo do zachowania milczenia. Muriel Bolle również została aresztowana i była przetrzymywana przez 36 dni przed zwolnieniem, podobnie jak inni, którzy zostali zatrzymani.
11 lipca 2017 r. młody i niedoświadczony sędzia Jean-Michel Lambert, który początkowo zajmował się sprawą, popełnił samobójstwo. W liście pożegnalnym do lokalnej gazety Lambert podał rosnącą presję, którą odczuwał w wyniku ponownego otwarcia sprawy, jako powód zakończenia swojego życia.
W 2018 roku Murielle Bolle napisała książkę o jej zaangażowaniu w sprawę, Przerwać ciszę. W książce Bolle utrzymywała niewinność swoją i Bernarda Laroche i obwiniała policję za zmuszenie jej do wplątywania go w jego sprawy. W czerwcu 2017 roku kuzyn Bolle, Patrick Faivre, powiedział policji, że rodzina Bolle fizycznie znęcała się nad Bolle w 1984 roku i naciskała na nią, by wycofała swoje początkowe zeznanie przeciwko Bernardowi Laroche. W swojej książce Bolle oskarżyła Faivre o kłamstwo na temat powodu, dla którego odwołała swoje początkowe oświadczenie. W czerwcu 2019 r. została oskarżona o kwalifikowane zniesławienie po tym, jak Faivre złożył skargę na policji.
Wniosek
Murielle Bolle, Marcel i Jacqueline Jacob spędzili miesiące w areszcie, ale zostali zwolnieni z powodu niewystarczających dowodów i po błędzie w postępowaniu sądowym. Lokalne raporty stwierdzały, że ojciec Grégory'ego, Jean-Marie Villemin, był osobą arogancką i lubił przechwalać się swoim bogactwem, co spowodowało kłótnię z jego kuzynem Bernardem Laroche. To całkiem oczywiste, że zabójca musiał być jakimś zazdrosnym członkiem rodziny, a nowe śledztwo wysuwało nowych podejrzanych za każdym razem z jego rodziny, ale i tak cała historia pozostaje zagadką.
Przez jaki koszmar przeszła ta rodzina ― utrata dziecka w straszliwym morderstwie; matka przez lata aresztowana, uwięziona i pod chmurą podejrzeń; sam ojciec doprowadzony do morderstwa ― i dokładnie, dlaczego to wszystko się stało, nadal pozostaje tajemnicą, rzeczywisty winowajca pozostaje do dziś niezidentyfikowany.




