Na jednej z nienazwanych planet żył naród zwany „Dropą”. Żyli szczęśliwie w pokoju. Ich planeta była tak zielona jak nasza Ziemia, dzięki zielonym uprawom na polu. Pod koniec dnia pracy Dropersi wracali do domu i brali chłodną kąpiel, aby złagodzić zmęczenie; tak, tak jak robimy to dzisiaj na Ziemi.

Jest to udowodnione, że woda jest jednym z głównych warunków powstania życia w tym wszechświecie. Na tej nienazwanej planecie nie brakowało wody. Tak jak nasza mała planeta Ziemia, ta planeta była również pełna życia.
Stopniowo przeszli długą drogę w wiedzy i nauce. Wraz z postępem technologii w różnych ważnych miejscach planety powstawały wielkie młyny, fabryki i ogromne projekty. Czyste powietrze planety bardzo szybko stało się zanieczyszczone i trujące.
W ciągu kilku stuleci cała planeta była zapchana miejskimi śmieciami. W pewnym momencie zdali sobie sprawę, że aby przeżyć, muszą wyruszyć w poszukiwaniu alternatywnego zakwaterowania, muszą natychmiast znaleźć nową planetę. Jeśli to nie będzie możliwe, za kilka lat cały gatunek zniknie z łona wszechświata.
Dropers wybrali spośród nich kilku odważnych. Z najlepszymi życzeniami wszystkich, odkrywcy, ostatnia deska ratunku Dropers, wsiedli na pokład wyrafinowanego statku kosmicznego i wyruszyli w poszukiwaniu nowej, odpowiedniej planety. Każdy uczestnik wyprawy zabrał pamiętnik, aby zapisywać przebieg wydarzeń. Dziennik Dropera też jest dość dziwny. To po prostu krążek wykonany z litego kamienia. W niczym nie przypomina kolorowych pamiętników zapakowanych w miękki papier naszego świata.
Lecieli z galaktyki do galaktyki. Odwiedzone zostały tysiące planet, ale żadna z nich nie nadawała się do zamieszkania. W końcu dotarli do naszego Układu Słonecznego. Liczba planet również była tutaj mniejsza. Nie musieli więc zawracać sobie głowy znalezieniem zielonej ziemi, źródła życia. Ogromny statek kosmiczny przeniknął ziemską atmosferę i wylądował na niezamieszkanym obszarze. Nazwa tego miejsca w sercu świata to „Tybet”.
Krople wypuściły ostatnie tchnienie w czystym i czystym powietrzu tego świata. W końcu zobaczyli twarz sukcesu w tej podróży miliardów lat świetlnych. Kilku Droperów pisało wtedy w myślach pamiętniki. Na tej skalistej płycie wyryto pamiętnik z podróży Dropy. To fascynująca historia Dropy, która po raz pierwszy wprawia wszystkich w zakłopotanie.
Odkryli najbardziej intrygujące pomniki „Dropy”
W 1936 roku grupa archeologów uratowała kilka dziwnych dysków skalnych z jaskini w Tybecie. Po kilku latach badań jeden z profesorów twierdzi, że zdołał rozszyfrować tajemnicze pisma wyryte na płytach. Tam dowiaduje się o przybyciu istoty pozaziemskiej zwanej „Dropą” – skąd historia Dropy rozpoczęła swoją niesamowitą podróż.
Wielu zaakceptowało jego twierdzenie. Ponownie wiele osób odrzuca tę sprawę jako całkowicie fałszywą. Ale co jest prawdą? Kamień Dropa jest w rzeczywistości pamiętnikiem kosmitów (istot z innego świata)? A może zwykły kamień leżący w jaskini w Tybecie?
W poszukiwaniu historii na granicy tybetańskiej
Chi Puti, profesor archeologii na Uniwersytecie Pekińskim, często wychodził ze swoimi studentami w poszukiwaniu prawdziwych faktów historycznych. Szukał ważnych stanowisk archeologicznych w różnych jaskiniach górskich, miejscach historycznych, świątyniach itp.
Podobnie pod koniec 1938 r. udał się z grupą studentów na wyprawę do granicy tybetańskiej. Obserwował kilka jaskiń w górach Bayan-Kara-Ula (Bayan Har) w Tybecie.
Nagle niektórzy uczniowie znajdują dziwną jaskinię. Jaskinia wyglądała dość dziwnie z zewnątrz. Ściany jaskini były dość gładkie. Aby uczynić ją zdatną do zamieszkania, Kara wycięła kamienie jaskini za pomocą ciężkich maszyn i wygładziła ją. Poinformowali profesora o jaskini.
Chu Puti wszedł do jaskini ze swoją grupą. W jaskini było dość ciepło. Na jednym etapie poszukiwań znaleźli kilka grobów wyłożonych liniami. Kości zmarłego, o długości około 4 stóp i 4 cali, wyszły na jaw, gdy kopali ziemię grobową. Ale niektóre kości, w tym czaszka, były znacznie większe niż normalni ludzie.
„Czyja czaszka może być tak duża?” Jeden uczeń powiedział: „Może to szkielet goryla lub małpy”. Ale profesor przetrawił jego odpowiedź. „Kto zakopałby małpę tak ostrożnie?”
Na głowie grobu nie było tabliczki znamionowej. Nie było więc szansy wiedzieć, czyj to może być grób. Na polecenie profesora uczniowie zaczęli bardziej zwiedzać jaskinię. W pewnym momencie znajdują setki skalnych dysków w promieniu około jednej stopy. Na kamieniach starannie wyrzeźbiono różne przedmioty naturalne, takie jak słońce, księżyc, ptaki, owoce, drzewa itp.
Profesor Chi Puti wrócił do Pekinu z około setką płyt. Ujawnił to odkrycie innym profesorom. Zgodnie z jego założeniem, dyski mają około 12,000 XNUMX lat. Stopniowo historia tych skalistych dysków rozprzestrzeniła się poza Chiny na resztę świata. Naukowcy nazywają te kamienne dyski „Kamieniem Dropa”.
Badania rozpoczęto w celu penetracji języka migowego ciała Dropa Stone. A ludzie na całym świecie z niecierpliwością czekają. Każdy chce wiedzieć, czy w tysiącach znaków na skale kryje się nieznana tajemnica.
Tajemnica Dropa i „Tsum Um Nui”

Zagadkowe kamienie dyskowe zostały po raz pierwszy nazwane „Dropą” przez Tsum Um Nui, tajemniczego badacza z Uniwersytetu Pekińskiego. Rozpoczął swoje badania około dwudziestu lat po odkryciu Kamienia Dropa. Po prawie czterech latach badań był w stanie rozwiązać zagadkę nieprzeniknionych Dropers.
W swoim dzienniku twierdził, że historia obcego narodu o nazwie „Dropa” została napisana hieroglifami na skale. Gdy tylko padło słowo „obcy”, uwaga wszystkich została poruszona. Wszyscy zainteresowali się tą skalistą płytą.”Co mężczyzna chce to powiedzieć? Czy to manipulacja kosmitami?
Według Tsum Um Nui jest to precyzyjna praca kosmitów. Przetłumaczył całkowicie jeden z dysków. Znaczenie jego tłumaczenia to:
My (droppery) lądujemy w statku kosmicznym nad chmurami. My, nasze dzieci, ukrywamy się w tej jaskini do około dziesięciu wschodów słońca. Kiedy kilka dni później spotykamy miejscowych, staramy się z nimi skontaktować. Wyszliśmy z jaskini, ponieważ mogliśmy porozumiewać się za pomocą gestów.
Od tego czasu płyty stały się znane jako Kamienie Dropa. Pełny raport z badań przeprowadzonych przez Tsum Um Nui został opublikowany w 1962 roku. Jednak wyniki jego badań nie zostały zaakceptowane przez innych badaczy głównego nurtu.
Według nich istnieje znaczna niespójność w tłumaczeniu Kamienia Dropa dostarczonym przez Tsum Um Nui. Nie odpowiedział na różne pytania historyków i archeologów.
Uważa się, że Tsum Um Nui udał się na wygnanie do Japonii z ciężarem porażki w umyśle. Zmarł wkrótce potem. Wielu będzie wstrząśniętych i smutnych, gdy dowie się o pozornie tragicznych konsekwencjach Tsum Um Nui. Ale tajemnica Sum Um Nei jeszcze się nie skończyła. W rzeczywistości dopiero się zaczęło! Po chwili wrócimy do tej tajemnicy.
Dalsze badania rosyjskich naukowców
W 1986 roku Kamień Dropa został przeniesiony do laboratorium rosyjskiego naukowca Wiaczesława Saizeva. Przeprowadził kilka eksperymentów na zewnętrznych właściwościach dysku. Według niego budowa kamienia Dropa różni się od innych kamieni powszechnie spotykanych na ziemi. Skały są w zasadzie rodzajem granitu, w którym ilość kobaltu jest znacznie wyższa.
Obecność kobaltu sprawiła, że kamień jest wyjątkowo sztywny niż zwykle. Pozostaje pytanie, jak dokładnie ówcześni mieszkańcy wygrawerowali symbole na tej twardej skale? Niewielki rozmiar symboli sprawia, że odpowiedź jest jeszcze trudniejsza. Według Saizeva w starożytności nie było metody, dzięki której można było grawerować wśród takich kamieni!
Specjalna edycja sowieckiego magazynu „Sputnik” ujawnia znacznie więcej dziwnych informacji na temat tego kamienia. Rosyjscy naukowcy zbadali skałę za pomocą oscylografu, aby potwierdzić, że kiedyś była używana jako przewodnik elektryczny. Ale kiedy i jak? Nie mogli podać właściwego wyjaśnienia.
Zdjęcia Ernsta Wegerera
Kolejny wątpliwy incydent miał miejsce w 1984 roku. Austriacki inżynier Ernst Wegerer (Wegener) odwiedził Muzeum Banpo w Chinach. Tam zobaczył dwa dyski Kamieni Dropa.
Za zgodą władz uchwycił oba dyski w swoim aparacie. Później wrócił do Austrii, aby zbadać obrazy z kamer. Niestety, hieroglify na płycie nie zostały wyraźnie uchwycone z powodu błysku aparatu.
Ale niedługo potem ówczesny dyrektor muzeum został zwolniony bez powodu, a oba dyski zniszczone. W 1994 roku niemiecki naukowiec Hartwig Hausdorf odwiedził Muzeum Banpo, aby dowiedzieć się o dysku. Władze muzeum wyraziły brak możliwości udzielenia mu jakichkolwiek informacji w tym zakresie.
Później zbadał chińskie dokumenty rządowe. Hausdorf przeszukał dokumenty rządu chińskiego i nigdzie nie znalazł żadnej nazwy narodu Dropów! Ostatecznie nie znaleziono logicznego wyjaśnienia tego tajemniczego wydarzenia.
Kontrowersje „Tsum Um Nui”
Przysłowiowy człowiek z badań Dropa Stone zostaje uwikłany w tajemniczą… 'Tsum Um Nui'. Ale naukowcy poznali Tsum Um Nui w czasopiśmie opublikowanym w 1972 roku. Nigdy nie widziano go publicznie. Nigdzie nie ma nazwy Tsum Um Nui z wyjątkiem Kamienia Dropa.
Był czas, kiedy krążyła plotka, że Tsum Um Nui nie jest chińskim imieniem. Najprawdopodobniej jest to japońskie imię. Tak więc istnienie Tsum Um Nui zostało zakwestionowane, a jego tłumaczenie również zostało zakwestionowane. Tsum Um Nui, który od początku zrodził tajemnicę, w końcu pożegnał się z byciem tajemnicą.
Ale stopniowo tajemnica Dropa zaczęła się bardziej koncentrować. Przez pewien czas archeolodzy sceptycznie odnosili się do badań i istnienia takich osobistości, jak profesor Chi Puti, Wiaczesław Saizew czy Ernst Wegerer. W momencie odkrycia Kamienia Dropa na granicy tybetańskiej żyły dwa plemiona, „Drokpa” i "Szum".
Ale nigdzie w ich historii nie ma wzmianki o takiej obcej agresji. A Drokpowie są niewątpliwie ludźmi, a nie obcym gatunkiem! Chociaż przeprowadzono wiele badań nad kamieniami Dropa, postęp w badaniach jest bardzo znikomy lub żaden z powodu różnych gorących kontrowersji.
Jeśli nie ma właściwej odpowiedzi na zagadkę kamieni Dropa, wiele ważnych faktów pozostanie owianych niewyjaśnioną tajemnicą. A jeśli wszystko jest sfabrykowane, to tajemnicę należy zakończyć konkretnymi dowodami.




