„Nie dotykaj mnie, muszę wracać!” – ostatnie słowa Larry'ego Exline'a wprawiły w zakłopotanie jego żonę

W sierpniu 1954 roku mężczyzna o nazwisku Larry Exline w końcu dostał dwutygodniowe wakacje za wynagrodzeniem ze swojej firmy i był to bardzo radosny moment dla żony Larry'ego, Juliette, ponieważ Larry był ciężko pracujący, więc nie mógł spędzać z nią wystarczająco dużo czasu, a to wakacje dałyby im taką możliwość. Z drugiej strony Larry mógł również zaspokoić swoje ulubione hobby, jakim jest wędkarstwo w Nevadzie z jednym ze swoich przyjaciół.

W końcu 29 sierpnia, kiedy Juliette obudziła się zlana zimnym potem, usłyszała słaby głos Larry'ego wołający ją, jakby dobiegał z daleka. Juliette była tak zmartwiona, ponieważ wiedziała, że ​​to bez wątpienia głos Larry'ego, brzmiący tak, jakby cierpiał i cierpiał. Juliette natychmiast wstała z łóżka, zapaliła światło i wyszła na korytarz, skąd dochodził dźwięk.

Larry Eksline

Kiedy Juliette zobaczyła jego koniec, była całkowicie zszokowana, gdy zobaczyła, że ​​jej mąż trzyma się ściany, próbując wstać. Jego ubrania były przesiąknięte krwią. Krzyknęła, gdy rzuciła się w jego stronę. Ale właśnie wtedy Larry ostrzegł ją szlochem „Nie dotykaj mnie, muszę wracać!”

W tej niespójnej sytuacji Juliette nie mogła zrozumieć, co zrobić, więc błagała Larry'ego, aby wyjaśnił, gdzie musi się udać, i nagle pomyślała o wezwaniu lekarza, by kazał mu czekać.

W tym czasie nagle zaczął dzwonić telefon. To był szeryf z Ely w stanie Nevada, który dzwonił, by poinformować Juliette, że jej mąż zginął na miejscu w wypadku samochodowym. "O nie," powiedziała. „Mój mąż jest tutaj!” Pospieszyła z powrotem na korytarz, ale Larry'ego tam nie było, nie było go!

Ta dziwna, ale tragiczna historia została opublikowana w „Mój dowód przetrwania” polecane przez Magazyn losu, wydanie z lipca 1969 r.