Na rozległych, zamarzniętych terenach Alaski hipnotyzujący relikt z epoki lodowcowej od wieków przyciąga uwagę naukowców i badaczy. Odkrycia tych zachowanych starożytnych stworzeń wzbudziły ciekawość i zdumienie od czasu ich pierwszego odkrycia ponad dwieście lat temu.

Podczas gorączki złota w Klondike pod koniec XIX wieku napływ poszukiwaczy fortuny z różnych części Stanów Zjednoczonych udał się na Alaskę i Jukon w Kanadzie, aby dużo wydobywać złoto. W tym czasie wielu górników przypadkowo znalazło stare skamieniałości i niekompletne szczątki zwierząt, które żyły bardzo dawno temu. Ale ludzie tak naprawdę nie uważali ich za ważne i po prostu je wyrzucali lub trzymali jako pamiątki.
Jednak w 1979 roku, długo po zakończeniu gorączki złota, rodzina entuzjastów wydobycia złota, Walter i Ruth Roman oraz ich synowie, dokonała zdumiewającego odkrycia w pobliżu miasta Fairbanks na Alasce. Osaczeni w lodowym krajobrazie, odkryli znakomicie zachowane zwłoki samca żubra stepowego.

Istnienie żubra zostało po raz pierwszy ujawnione, gdy strumień wody z węża górniczego przypadkowo rozmroził zamarzniętą glebę otaczającą część jego ciała. Uznając potencjalne znaczenie swojego znaleziska, górnicy nie tracili czasu i skontaktowali się z miejscowym uniwersytetem w celu uzyskania wskazówek.
Badania przeprowadzone przez paleontologa Dale'a Guthriego wykazały, że zwłoki należały do żubra z epoki lodowcowej (żubr priskus), szacuje się na dziesiątki tysięcy lat. Aby zapewnić jego zachowanie, Guthrie szybko zorganizował wykopaliska w celu wydobycia zwłok z lodowego grobowca.

Data radiowęglowa z kawałka skóry ujawniła, że żubr wyginął około 36,000 XNUMX lat temu. Ślady pazurów na grzbiecie tuszy, nakłucia zębów w skórze, a także kawałek lwiego zęba wbity w szyję zwierzęcia wskazują, że żubr padł ofiarą lwa amerykańskiego z epoki lodowcowej (Pantera leoatrox) – przodek majestatycznych lwów afrykańskich, jakie znamy dzisiaj.
Po odkryciu i późniejszych wykopaliskach zwłoki żubra wydzielały szczególny niebieski odcień, pokryty kredową substancją. Zjawisko to było wynikiem powłoki mineralnej zwanej białym wiwianitem, powstałej w wyniku reakcji fosforu w tkankach zwierzęcia z otaczającą je glebą bogatą w żelazo. Kiedy wiwianit został wystawiony na działanie powietrza, przeszedł oszałamiającą przemianę, zmieniając się w genialny odcień błękitu. Stąd żubr zyskał przydomek „Blue Babe”, przypominający legendarnego gigantycznego niebieskiego wołu związanego z Paulem Bunyanem.
Wydaje się, że żubr zmarł jesienią lub zimą, kiedy warunki były stosunkowo niskie. Do takiego wniosku doszło na podstawie odkrycia na tuszce żubrów resztek podszerstka i warstwy tłuszczu, które służyły jako izolacja i źródło energii w okresie mroźnej zimy. Po śmierci żubra zwłoki szybko ostygły z powodu mroźnych temperatur zimą, ostatecznie zamarzając na stałe. W rezultacie ucztowanie na zamarzniętych zwłokach byłoby niezwykle trudne dla padlinożerców, więc prawdopodobnie pozostawało częściowo oczyszczone przez całą zimę.
Zachowanie tej tuszy żubra było tak wyjątkowe, że w skórze u nasady pazurów i kłów, które zadał lew, odkryto skoagulowane ogniska krwi. Tkanka mięśniowa, która nie została oczyszczona przez mięsożerców, miała teksturę i kolor przypominający suszoną wołowinę.
Większość kości długich nadal zawierała biały, tłusty szpik kostny. Chociaż skóra straciła większość włosów z powodu minimalnego rozkładu, nadal zachowała warstwę tłuszczu. Co więcej, kopyta na wszystkich czterech łapach pozostały przyczepione do tuszy, zachowując swój pierwotny kształt przez tysiąclecia.
Przypadki zachowania zwłok ssaków z epoki lodowcowej są dość rzadkie; jednak kilka zostało znalezionych zamrożonych w wiecznej zmarzlinie Syberii i Alaski. Ekstremalnie zimne gleby Arktyki służą jako jedna z najskuteczniejszych naturalnych metod zachowania tkanki zwierzęcej przez dziesiątki tysięcy lat.
Intrygującą i dość niezwykłą anegdotą dotyczącą Blue Babe jest fakt, że część tego starożytnego stworzenia została faktycznie ugotowana i skonsumowana przez badaczy, którzy ją badali. W 1984 roku Guthrie i jego koledzy przygotowywali Blue Babe do wystawy, kiedy postanowili odciąć kawałek tkanki szyi zwierzęcia. Następnie zdecydowali się przekształcić go w gulasz, który podzielili między siebie. Podobno mięso wydzielało mocny, ziemisty aromat, ale okazało się pyszne. Dodatkowo zauważono, że chociaż mięso miało twardą konsystencję, nadal było jadalne.




